Polecany post

,,Szeptem" Becca Fitzpatrick

Tytuł: ,,Szeptem” Autor: Becca Fitzpatrick Wydawnictwo: Moondrive Tłumaczenie: Paweł Łopatka Liczba stron: 336 Data wydania...

czwartek, 29 czerwca 2017

Niesamowita Veronica Roth i jej równie wspaniała ,,Niezgodna"

Książka zdobywająca zaskakującą sławę, ale to nie dziwne, zasłużyła sobie na to. Przez niezliczony czas utrzymywała się na listach bestsellerów.
Młodziutka autorka po wydaniu jej zyskała sławę.
,,Niezgodna" rozkochała w sobie miliony czytelników? Mnie też? Oczywiście.

Wiele osób porównuje twórczość Roth do jej koleżanki po fachu, Suzanne Collins.
Nie jest to samo co ,,Igrzyska Śmierci", ale nie da się tej książki do nich porównać do nich, gdyż jest to zupełnie inna tematyka. Mi osobiście ,,Igrzyska Śmierci" nie spodobały się tak jak ,,Niezgodna". Jednak nie palam do nic nienawiścią.

Po dzieło Roth sięgnęłam dosyć późno, po obejrzeniu filmu i jego następnych części. Jedna nie przeszkadzało mi to. Książka dostarczała wspaniałe emocje i potęgowała te, które były w filmie. Chciało się więcej i więcej, bez względu na wszystko. Niestety znałam zakończenie, zdradziła mi je nauczycielka. I jak tu je lubić? Nie da się.


Szesnastoletnia Beatrice Prior musi dokonać trudnego wyboru.
,,Jeden wybór może cię zmienić."
Do jakiej społeczności chce należeć. Który wybór jest najlepszy?

Rodzinny Altruizm, w którym się urodziła i wychowała, a wraz z nim pozostanie z rodzinną?
Nieustraszoność, odwagę i wieczne niebezpieczeństwo, ale i umiejętność własnej obrony?
Erudycję, czyli zamiłowanie do mądrości i rozległy umysł kierowany przez pragnącą wyłącznej władzy Jeanine?
Prawość, w której zakazane jest kłamstwo?
Czy Serdeczność, czyli zamiłowanie do ludzi i bycia życzliwym?


Przed Beatrice nie lada wyzwanie. Po teście przynależności okazuje się, że nastolatka nie pasuje tylko do jednej frakcji lecz kilku. Stanowi to spory problem. Takie osoby są nazywane Niezgodnymi i naznaczone przez władzę, która chce pozbawić ich wszelkich praw.
,,Nie jestem z Altruizmu.
Nie jestem z Nieustraszonych.
Jestem Niezgodna.
I nie można mnie kontrolować."
Muszą ukrywać swoją "inność", nie okazywać niektórych skłonności czy typowych zachowań dla innej frakcji.

Bohaterka zmagając się sama z sobą odchodzi od rodziny i wybiera Nieustraszoność.
Już przy pierwszych chwilach może się potknąć i nie dojść do dalszego etapu rekrutacji.
Czy Beatrice już jaki Tris w nowej frakcji odnajdzie spokój i przyjaciół? Wrogów na pewno, o nich nie trudno.



Wiele osób krytykuje Veronice Roth za liczne błędy i potknięcia w książce. Jednak, w której książce ich nie ma?
Mi się w oczy najbardziej rzuciła różnica czasowa, która jest co najmniej dziwna.

Pomimo to książka mi się bardzo podobała i jest godna polecenia.





Fb------->https://www.facebook.com/Zapiski-Isi-186967345042783/?ref=bookmarks







środa, 28 czerwca 2017

„Ósmoklasiści nie płaczą”

Biegniemy za przyszłością, gonimy za marzeniami, chcemy wchodzić na szczyty. 
Jednak są w życiu chwile, w których może warto zwolnić i pomyśleć o tym co teraz. 
Zastanawialiście się kiedyś nad tym? Może warto? Dzisiejszy świat jest pełen komputerów, telefonów, gier… Czy mamy czas, taki prawdziwy czas, dla siebie? 

Przedstawiam wam film „Ósmoklasiści nie płaczą” w reżyserii Dennis Botsa. 

Główną bohaterką jest Akkie, której rolę gra Hanna Obbeek.

Historia dwunastoletniej dziewczynki, która kocha piłkę nożną. 

Marzy o byciu zawodowym piłkarzem, ale czy wszystko idzie po jej myśli? 
Jeden dzień zmienia całe jej życie. Jest ciężko chora. Jednak to nie niszczy jej nadzieji, nie poddaje się. 
Dzielnie znosi terapię, chce szybko wyzdrowieć.
Czy jej się to uda? Tego wam nie zdradzę. Jakie inne rzeczy wydarzą się w jej życiu? Rodzina, przyjaciele, miłość? 
Musicie sami zobaczyć. 
Moim zdaniem film ten jest bardzo realistycznie przedstawiony. Za każdym razem gdy go oglądałam łzy same napływały mi do oczu. Najgorzej jest oglądać go przy ludziach, bo naprawdę wzrusza nawet najtwardszych, a wstyd płakać. Hehe… Skłania do refleksji, daje dużo do myślenia. Coś bardzo poważnego, ale przedstawione w prosty sposób.
Mam nadzieję, że się wam spodoba.




Niestety nie udało mi się znaleźć zwiastunu, ale przysyłam wam cały film :)


Tę wspaniałą recenzję napisała wierna czytelniczka Titka ;)

Jeśli chcecie jej więcej, dajcie znać ;D


I jak zawsze zapraszam na fb, gdyż posty są bardzo nieregularne, tam zawsze dostaniecie powiadomienie o nich :) --------->https://www.facebook.com/Zapiski-Isi-186967345042783/

wtorek, 27 czerwca 2017

Kilka dni w górach

Było już kiedyś o Warszawie, a dzisiaj będzie o górach-Pieninach. Czyli moja kilkudniowa wycieczka w pigułce, ze strony przyrodniczej. Gdyż ze strony społecznej nie ma co omawiać bo pojechałam tam naprawdę ze wspaniałymi ludźmi.

Widoki? Rzecz jasna wspaniałe. Zupełnie inna atmosfera, nie to co codzienne równinne podłoże.

Na szczęście razem z tymi niesamowitymi ludźmi byłam ulokowana w schronisku. W schronisku? Tak dobrze przeczytaliście. Brzmi źle? Może i tak. Wyglądało? Fantastycznie.
Przed wyjazdem oglądając zdjęcia warunków zakwaterowania wzdrygałam się. Bo jak to można przetrwać 3 dni i 2 noce w czymś takim?
To schronisko było naprawdę czymś świetnym. Panował w nim prawdziwy górski klimat. Jednak warunki były surowe co pomimo obaw okazało się fajne.
Niestety są też słabe jego strony. Do chatki, w której nocowałam 2 noce musiałam przejść 900 metrów pod górę z walizką. Wszędzie było błoto. Okropna i męcząca droga. Nie jest to coś co polecam.

Wejście na szczyt Wysokich Skałek w Małych Pieninach o wysokości prawie 1050 metrów n.p.m.? Czemu nie? W końcu zawsze to jakaś rozrywka, dodatkowe i skuteczne spalanie kalorii.
Więc pozostaje już tylko jedno pytanie. Co w tym jest takiego złego? Góry jak góry mają też swoje wady, nawet idealne szlaki górskie. Dlaczego? Często w wielu miejscach można się przewrócić, poślizgnąć, wpaść w liczne błoto, zderzyć z drzewem i zgubić buta ;)
Chodzenie po górach jest dobrym pomysłem na spędzenie kilku wolnych chwil w ślicznym otoczeniu. Niesamowite widoki, jest co podziwiać. Jednak czy jest sens tak się męczyć 12 kilometrów aby wejść sobie na szczyt, popatrzeć piętnaście minut i zejść?

Podchody w burzę? Czemu nie? Zawsze to coś nowego.
Skomplikowane, podzielone na 3 drużyny:porywaczy, porwanych i poszukiwaczy. Niezrozumiałe i niezaznajomione kodowania znaków.
Jedna wielka zabawa? Nie, jeden wielki koszmar, istna porażka.
Obcy teren, którego nikt nie zna do tego rozpoczynająca się burza i ciemność wokół. Koszmar nie z tej ziemi.
Do tego jednak nie wszystkie osoby okazały się tutaj takie fantastyczne. Doszło do sporej ilości kłótni między porywanymi, a porywaczami. Gdyż nie wszystkie reguły zostały ustalone takie jak np.odległość jednych od drugich, czy grupa porywaczy może zmieniać znaki porywanych.

Przejdźmy do najlepszego momentu tej wycieczki.


Spływ pontonami.
Jedno wielkie cudo.
12 kilometrów do pokonania Dunajcem, który jest bardzo niestabilny. W jednym momentach ma bardzo niewielką głębokość, a w innych może sięgać nawet do 18 metrów.
Wszyscy byli tym miłym zakończeniem wycieczki bardzo zachwyceni, wręcz wniebowzięci.
Można było podczas spływu zaznajomić się z pracą drużynową co nie jest łatwym osiągnięciem, gdyż wcześniej większość osób robiła wszystko sama.
Ale poza tym wszystko było w jak najlepszym porządku.
Z pontonu można było podziwiać naprawdę niesamowite widoki, większość szczytów, których nie udało się zdobyć. Jednak trzeba było coś zostawić na następny raz.
Po zakończeniu spływu nie było osoby suchej.


Chętnie bym spędziła tam jeszcze kilka dni, lecz obawiam się jak by to było z moją kondycją.
























I tradycyjnie fb---------->https://www.facebook.com/Zapiski-Isi-186967345042783/