Polecany post

Remigiusz Mróz ,,Ekspozycja"

Tytuł: ,,Ekspozycja" Autor: Remigiusz Mróz Wydawnictwo: Filia Liczba stron: 480 Data wydania: 12.08.2015 r. Czasami ludzie są ki...

sobota, 28 lipca 2018

Monika Sobańska ,,Królowa Sabina i żurawie" [PRZEDPREMIEROWO]


Tytuł: ,,Królowa Sabina i żurawie”
Autor: Monika Sobańska
Wydawnictwo: Novae Res
 Liczba stron: 184
Data wydania: 2018 r.



,,Nic nie jest takie, jak się wydaje, żyjemy marzeniami, a życie je weryfikuje." 


Witajcie, dzisiaj chcę Wam przedstawić książkę pani Moniki Sobańskiej pt. ,,Królowa Sabina i żurawie". Macie ochotę na małe oderwanie się od rzeczywistości? Co powiecie na małą podróż po świecie? Z tą powieścią to nic trudnego. Wystarczy zrobić sobie herbatkę, wziąć książkę do ręki, usiąść wygodnie i zacząć czytać.

Jak sugeruje tytuł, powieść jest o Sabinie, dojrzałej już kobiecie, która chce od życia czegoś więcej. Przeżyte lata małżeństwa ze źle dobranym mężczyzną sprawiły, że stała się osobą rozczarowaną zarówno związkiem, jak i życiem. Chwile spędzone ze zmarłym mężem nie sprawiły jednak, że ma dość życia, pragnie się poświęcić swojej pasji, czyli językowi angielskiemu, kulturze japońskiej i nastoletniej córce.
Podejrzewa, że jednak nic się nie zmieni w jej życiu, dlatego z nostalgią wspomina czasy studenckie, pierwszą miłość i szal z motywem żurawi. Wszystko zmienia telefon od siostry, która składa jej nietypową propozycję. Sabina pomimo kilku oporów na nią przystaje i cieszy się z niej. Czeka ją wielka podróż po wielu krajach Europy, charytatywna trasa koncertowa z wybitnymi muzykami m.in. jej siostrą i szwagrem. Ta wyprawa zmieni życie kobiety, dowie się, że pomimo wieku może coś jeszcze ją spotka, nigdy nie jest za późno na zmiany i w każdej chwili można się radować. Wszystko jest na wyciągnięcie ręki, nawet zmienianie świata na lepsze.



Powieść Moniki Sobańskiej bardzo mnie zaskoczyła. Sabina mimo swoich czterdziestu czterech lat była postacią ciekawą, niebywale barwną, chętną do życia i otwartą na zmiany. Nie zapominała także o córce, ani o przeszłości. Chłonęła przeżywane chwile i cieszyła się z nich z całego go serca. Wspaniale było czytać ich opisy.

,,Królowa Sabina i żurawie" to także powieść o kulturze. Wartości japońskiej tradycji są reprezentowane przez panią Sobańską, kraj kwitnącej wiśni jest świetnie zaprezentowany poprzez jego symbole. Japonia dla tej historii ma ogromne znaczenie, bez tego ta książka nie stanowiłaby tak świetnej lektury.

Muzyka jest wszechobecna, także w historii Sabiny. Poznajemy ją, nie mamy jej dość, chcemy więcej. Przez nią także możemy pomagać, co jest piękne. Muzyka potrafi tchnąć w nas życie, radość, zaszczepić pasję. Klasyczne utwory pomagają nam lepiej spojrzeć na świat, także w tej książce mają ważną rolę.

Powieść Moniki Sobańskiej udowadnia nam, że w każdej chwili nasze życie może się zmienić. Nic nie jest pewne, a każda chwila jest pełna niespodzianek. Wystarczy impuls, aby coś się zmieniło, było zupełnie inne, pełne blasku. Nawet młodzieńcza miłość nie jest straconą sprawą.






Za egzemplarz recenzyjny dziękuję wydawnictwu:


sobota, 14 lipca 2018

Sylwia Bechleda ,,Pocałunek cesarza"

Tytuł: ,,Pocałunek cesarza”
Autor: Sylwia Bachleda
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 512
Data premiery: 04.06.2018 r.





Przedstawiam Wam dzisiaj recenzję książki Sylwii Bachledy pt. ,,Pocałunek cesarza". Jest to książka, która wiele razy mnie intrygowała zarówno tymi dobrymi, jak i złymi, ale to właśnie mnie zachęciło. Skłoniła mnie do tego także druga część tytułu ,,cesarz", jak i wieść, że powieść jest o dziewiętnastowiecznej Francji, od razu miałam ochotę się tam przenieść, a dzisiaj chcę Was zabrać w świat młodziutkiej Charlotte, czyli debiutu literackiego autorki.

Charlotte jest młodą dziewczyną z małego miasteczka. Ma wszystko, ukochanego, dom, rodzinę i piękne suknie. Czego chcieć więcej? Victor, jej narzeczony nie widzi świata poza nią, czyli jedyną ważną kobietą w jego życiu, które jest niebywale piękna i zwraca na siebie uwagę każdego mężczyzny. Ci mają okazję zabłysnąć w oczach Charlotte, gdy tylko jej ukochany wyjeżdża w służbie cesarzowi, pozostawiając swoją piękną narzeczoną. Na horyzoncie od razu pojawia się czarujący Franciszek, który z wytrwałością stara się zająć miejsce Victora.
Na przeszkodzie staje mu dawny ukochany dziewczyny, a raczej list od niego i zaproszenie na bal dla Charlotte, przez co dziewczyna jest zobowiązana pojawić się w Paryżu, nie wypada znieważyć zaproszenia od samego władcy Francji.
Tam wszystko się zmienia, a Charlotte wpada w sidła niezwykle przystojnego i młodego cesarza.
Zaczynają się kłopoty, jedna piękna dziewczyny i tylu mężczyzn w jej sercu.

Zanim zacznę opisywać moje odczucia, chcę Was ostrzec, że nie patrzyłam na tę książkę przez pryzmat historyczny. Jest ona jedynie fikcją, teoretycznie niezwiązaną z historią Francji, a kartki tej powieści nie powstały w celu uczenia się o przeszłości. Mnie wystarczyło kilka słów, aby przenieść się do dziewiętnastowiecznego państwa cesarskiego i poczuć jego klimat, ale nie rozważać nie temat dawnych dziejów w tym kraju.

Sylwia Bachleda sprawiła, że pokochałam każdego bohatera, a następnie go znienawidziłam. Uwielbiam książki, które pozwalają mi okazać uczucia postaciom.


Charlotte oczarowała mnie sobą, młoda dziewczyna, pełna miłości i nadziei na przyszłość, ale także osoba odznaczająca się niepewnością i brakiem zdecydowanie. Była postacią, która wywoływała w nas mieszane uczucia, ale nie dało się jej nie lubić. Momentami drażniło mnie jej niezdecydowanie, nie potrafiła przejąć kontroli nad swoim życiem i nad tym co czuje.
Victor, ukochany dziewczyny, który już na pierwszych stronach podbił moje serca, ale rozbił je także na kawałki, zostawiając Charlotte. Był bohaterem pełnym sprzeczności, kochał dziewczynę, a mimo to ją opuścił. Ciężko stwierdzić czy zasłużył na jej miłość.

Franciszek, ach on, niby idealny, a jednak nieidealny. Mówiąc o nim, zdradziłabym część fabuły, a tego nie chcę. Niemniej jest on bohaterem, którego możecie pokochać, ale także znienawidzić.

Aleksander, z pewnością jedna z najważniejszych postaci, tajemniczy, młody i piękny cesarz z "drapieżnym uśmiechem", dający się pokochać każdej czytelniczce. Szczerze mówiąc, polubiłam go, jego upartość, wytrwałość, ale także okazał się przebieglym człowiekiem.


Akcja. Była szybka, ledwo zauważałam, gdy przeskakiwałam z jednego wydarzenia na drugie, zastanawiałam się, czy czasem nie było za szybko, lecz przekonałam się, że to jest ta dobra strona tej książki. Życie Charlotte także zmieniało się dynamicznym tempem. Z pewnością się nie nudziliśmy, nowi bohaterzy pojawiali się równomiernie co do zmian w życiu dziewczyny.

Emocjonująca. Zdecydowanie rozkochacie się w subtelnych opisach pani Bachledy. Sporo w niej erotyki, ale to właśnie tworzy tę książkę i na tym polega jej główny urok. Mimo że jest tego sporo, cały czas chce się więcej.

Cała powieść to wyczekiwanie co wydarzy się na następnej stronie, a także chłonięcie obecnej chwili. Chcemy poznać dalszy los Charlotte i nie możemy się powstrzymać od czytania.

Muszę przyznać, że spodobała mi się ta książka, momentami obezwładniająca, ale także łamiąca serce. Autorka kilka podważyła moje uczucia do bohaterów, jak i samej historii, ale za każdym razem to naprawiała, sprawiając, że nie mogłam oderwać się od tej powieści.. Podobno szykuje się już kolejna część ,,Pocałunku cesarza", chętnie ją przeczytam, zwłaszcza, że ta skończyła się ze sporym miejscem popisu dla kontynuacji.





Za przeczytanie tej książki dziękuję wydawnictwu Novae Res.





środa, 11 lipca 2018

J.K. Rowling ,,Trafny wybór"

Tytuł: ,,Trafny wybór”
Autor: J.K. Rowling
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Tłumaczenie: Opracowanie zbiorowe
Liczba stron: 512
Data premiery: 12.11.2012 r.


,,Zaprzeczanie, niedomówienia, tajemnice i przeinaczenia."

J.K. Rowling powraca. Kilka lat temu zaczytywałam się w serii książek o chłopcu czarodzieju, Harrym Potterze. Dzisiaj chętnie wracam do tej lektury, jak i do ekranizacji całej serii. Byłam ciekawa twórczości Rowling dla dorosłych, całego efektu. O tej książce słyszałam wiele, jedynie wspominki, a nie jakieś dobre lub złe recenzje. Głównie z tego powodu to właśnie po nią postanowiłam sięgnąć.

J.K. Rowling chyba każdy zna, nie trzeba jej przedstawiać. Autorka bestsellerowego ,,Harry'ego Pottera", dzięki któremu miliony ludzi zaczęło czytać książki. Wiele jej zawdzięczamy. Ostatnio pisze pod pseudonimami serie książek dopełniające historię młodego czarodzieja oraz cykl kryminalny. Wiele osób się od niej uczy, jeszcze więcej chwali, a ja na pewno  dziękuję za wspaniałą przygodę. Tym razem wydała coś nie dla dzieci. Jak wyszło? Zapraszam do dalszej recenzji.

To historia małego miasteczka, w którym każdy plotkuje, używa swojego ciętego języka, skrywając się pod pozorami doskonałości.
Wszystko zmienia śmierć jednego z najważniejszych mieszkańców miasteczka, Barry'ego. Pagford pogrąża się w chaosie, cierpienie spada na rodzinę zmarłego. Jednak to nie oni stanowią największy problem.
Są nim ludzie, przede wszystkim małżeństwa, które nie potrafią się ze sobą porozumieć,  z własną rodziną dziećmi, ale także z sąsiadami i innymi mieszkańcami miasteczka.


,,Osoby z zewnątrz nigdy nie zrozumieją małżeństwa. Tylko mąż i żona wiedzą, jak naprawdę między nimi jest."

Zbliżają się wybory na stanowisko Barry'ego, powoduje to kolejne scysje między ludźmi z Pagford. Zamieniają się w nieczułych upiorów, zdolnych do zrobienia wszystkiego w celu osiągnięcia swojego celu.
Niestety przy tym cierpią dzieci, często rodzice wyładowują na nim swoją złość.

Przywykliśmy do stylu Rowling z Harry'ego Pottera, teraz czas na coś innego, historię dla dorosłych, momentami także o dzieciach, ale zdecydowanie nie dla nich.
Zauważamy przemianę Rowling, w zupełnie inną autorkę, pisze ordynarnie, używa więcej przekleństw niż typowy szesnastolatek wymawia rocznie. Mimo to nie sprawia, że nie chce się czytać tej książki. Owszem, jest to książka o małym miasteczku i jego mieszkańcach, z pozoru wydaje się nieco nudna, ale na szczęście taka nie jest.

Małe miasteczko i jego polityka to zawsze oznacza kłopoty, gdy dochodzą do tego jeszcze ich kłopoty z dziećmi, dzięki czemu robi się ciekawiej. Niestety dorośli nie mogą się porozumieć ze swoimi pociechami, wprost przeciwnie są ich wrogami.

Rowling skutecznie opisuje historię większości populacji miasteczka, łącząc życie bohaterów w jedno wielkie wspólne życie, każdy z nich jest ze sobą połączony, razem tworzą przeszłość i przyszłość.

Książka liczy ponad pięćset stron, ja bym nawet nie mogła tej historii spisać na pięciu stronach, dlatego z mojej strony wielkie uszanowanie dla pani Rowling.




,,Wybór niesie za sobą ryzyko: podejmując decyzję, trzeba porzucić wszystkie inne możliwości."





Już niedługo na blogu:

,,Moja kuzynka Rachela”



 Social media:

 Fb-->https://www.facebook.com/Zapiski-Isi-542786129387331/

 Ig--->isiaaa_n_books


wtorek, 10 lipca 2018

,,The end of the f***king world" #tropemseriali

Wracam z serialami, tak się cieszę, dawno niczego nie przedstawiałam. Skutek oglądania długiego serialu, a mianowicie ,,Pretty Little Liars", na szczęście już mi mało zostało, nie tyle ile bym chciała, lecz troszkę więcej, ale wszystko w swoim czasie, już chyba szybciej poprawię post o serialu ,,Riverdale" odnosząc się do drugiego sezonu, którego niestety w poście brakuje.

Wracając do tematu...

Serial został wyprodukowany przez Netflix, już to robi wrażenia. W rolach głównych możemy zobaczyć Alexa Lawthera oraz Jessicę Barden.

Fabuła jest prosta. Chłopak chce zabić dziewczynę i na tym właściwie moglibyśmy skończyć, ale chcę Was zapoznać z nią nieco głębiej, bardziej treściwie.

James ma zadatki na psychopatę, długo szuka kogoś, kogo mógłby zabić. Wyobrażacie sobie chwilę, gdy nachodzi Was myśl: ,,Fajnie by było kogoś zabić."? Gdy sobie coś postanowicie, oczywiste jest to, że dążycie do spełnienia celu, tak samo James pragnie, aby jego zachcianka się urealniła, dlatego stara się wykonać swoje zadanie idealnie. Spotyka do tego idealną dziewczynę Jessicę, która jest równie pokręcona co on. Idealne dopełnienie. Zaczyna ona spędzać czas wspólnie z nim, jednak nie spodziewa się, że on może ją zabić.

Sezony:
Obecnie serial składa się z jednego sezonu, czyli ośmiu dwudziestopięciominutowych odcinków.
Nie tracimy dużo czasu, a mamy przyjemność oglądania bardzo dobrego serialu.
Oczywiście jest szansa na drugi sezon. Jednak nikt nie ma pewności czy nie popsuje on idealności pierwszego.

Odczucia:
Tak właściwie ważniejsze informacje z fabuły zawarte są wyżej, jednak to nie jest całość. Wielu ciekawych rzeczy musicie dowiedzieć się po drodze, sami oglądając. Serial nie jest długi, a ma nam ciekawą wartość do przekazania, odrobinę humoru, nutkę grozy. To właśnie dlatego warto po niego sięgnąć.
Jest idealny dla młodzieży szukającej czegoś innego, nietypowego. W ilu serialach zwyczajny nastolatek postanawia zabić dziewczynę ze szkoły? Z pewnością w niewielu, tutaj mamy zapewnionych dodatkowo nietypowych bohaterów, gotowych na wszystko.

Mimo wszystko serial daje nam do myślenia. Co byście zrobili, gdyby to ktoś Was chciał zabić? Z pewnością nie mielibyście czasu na zastanawianie. Podobnie jak Jessica, która nawet nie spodziewa się bliskiej śmierci. Chyba nawet zaczyna lubić dziwną naturę tego chłopaka. Może jednak nie wszystko jest takie oczywiste, jak się wydaje?


Bardzo polecam Wam ten serial. Osobom, którym go wskazałam, bardzo się spodobał. Mam nadzieję, że będziecie mieli podobne odczucia.


Już niedługo na blogu:

 ,,Dziewczynka, która się nie uśmiechała”




 Social media:

 Fb-->https://www.facebook.com/Zapiski-Isi-542786129387331/

 Ig--->isiaaa_n_books

Nastoletni debiut, czyli ,,W stronę słońca" autorstwa Moniki Karoliny Gajdy

Tytuł: ,,W stronę słońca”
Autor: Monika Karolina Gajda
Wydawnictwo: Warszawska Grupa Wydawnicza
Liczba stron: 145
Data premiery: 18.12.2017 r.



Witajcie! Przychodzę dzisiaj do Was z pewnym debiutem. Mowa o książce Moniki Gajdy pt. ,,W stronę słońca", która swoim opisem zachęciła mnie do czytania. Jak było? Przekonajcie się sami, czytając recenzję książki, którą autorka napisała w wieku dwunastu lat.

Monika opowiada nam historię dwójki sąsiadów, od dawna wydających się mieć ku sobie, lecz nie spotykają się do pewnego czasu, potrzebują do tego tajemniczej siły, która ich do siebie popchnie.
Anabell od dawna jest zachowana  w swoim  sąsiedzie o imieniu Rayan, lecz on jej nie zauważa. Często chodzą razem do szkoły, lecz gdy tylko w zasięgu wzroku pojawiają się koledzy chłopaka, ten od razu zostawia dziewczynę.

,,Nikt nie jest idealny, wszyscy popełniamy błędy. A moim błędem jest zadurzenie się w Ryanie."

 Ciężko jej się zmierzyć z takim zachowaniem chłopaka, zwłaszcza że niedawno straciła ojca. Nie może jeszcze zacząć żyć normalnie, strata nadal boli, mimo upływu czasu. Wszystko się zmienia, gdy wraca z chłopakiem ze szkoły, przechodzą przez rynek, gdzie zaczepia ich jedna ze sprzedających, zwraca ich uwagę na jemiołę, pod którą stoją i prosi ich o pocałunek. Oboje sceptycznie odnoszą się do tego pomysłu, do czasu, gdy Rayan zmienia zdanie i namawia Anabell. Pocałunek nie kończy się dobrze, chłopak krwawi, ale następny mu wszystko rekompensuje. Od czasu tego wydarzenia wszystko w życiu tych dwojga się zmienia.

,,Poczułam troskę w jego głosie. Bliskość jego ciała sprawiała, że czułam ogień. Miałam wrażenie, że się martwi i to mnie ucieszyło. Chciałam być ważną osobą w jego życiu, ale nie żeby to wiedział. Pogrążyłabym się."

,,W stronę słońca" to trudna przeprawa dziewczyny porzuconej przej zmarłego ojca ku miłości. Macie wrażenie, że to jedna z typowych książek? Nic bardziej mylnego. Czeka Was spora dawka emocji i trudu Anabell.

Niestety w tej powieści zdarzyły się także błędy, powtórzenia. Niektóre opisy można było bardziej rozwinąć, a emocje bardziej uwidocznić. Na szczęście autorka jest jeszcze bardzo młoda i zawsze może poprawić swój warsztat pisarski.

Mimo wszystkich drobnostek, które nas zniechęcają, znajdujemy także dobre strony książki. Daje nam ona wiele do myślenia. Dzięki niej wiemy, że jesteśmy w stanie osiągnąć wszystko i nigdy nie jesteśmy sami. Jedna osoba jest w stanie nam pomóc i zmienić całe nasze życie.

,,W stronę słońca" jest ciepłą i rozkoszną powieścią, wciągającą nas do życia Anabell. Czytałam ją letnią porą, co prawda jej akcja dzieje się w zimę. Z pewnością ogrzeje Was ona swoją świąteczną atmosferą.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce.