Polecany post

Jay Asher ,,13 powodów"

Tytuł: ,,13 powodów" Autor: Jay Asher Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis Tłumacz: Anna Górska Liczba stron: 272 Data wydania: 28....

wtorek, 14 lipca 2020

Beth O'Leary ,,Współlokatorzy"

Tytuł: ,,Współlokatorzy”
Autor: Beth O’Leary
Wydawnictwo: Wydawnictwo Albatros
Tłumaczenie: Robert Waliś
Liczba stron: 432
Data premiery: 15.05.2019 r.

Przez ostatnie pół roku czytałam jedynie klasykę, w tym lektury do matury. Natomiast książki popularne, obyczajówki, fantastyka, kryminały, właściwie wszystko oprócz klasyki błędnie uważałam za stratę czasu. Obiecałam sobie, że tydzień przed maturą zacznę czytać Wiedźmina, natomiast od razu po egzaminie dojrzałości rozpocznę swoją przygodę z książką Beth O'Leary.

Dlaczego ,,Współlokatorzy"? Jest to chyba jedyna książka, o której było tak głośno na Instagramie, czy Facebooku. Właściwie z opinii, które mi się wyświetlały, żadna nie była negatywna. Każdy, kto wypowiadał się o tej książce, był nią zafascynowany.

Fabuła? Dość prosta. Dwójka bohaterów - Tiffy i Leon z powodu kłopotów finansowych postanawiają razem zamieszkać. Jednak nie odbywa się to na zwyczajnych warunkach. Tiffy w mieszkaniu ma przebywać w godzinach wieczornych i nocnych, a Leon w dziennych. Ponadto weekendy w mieszkaniu należą do Tiffy. Dlaczego? Ta dwójka nie przyjaźni się, są wręcz nieznajomymi, natomiast Leon ma dziewczynę, co sprawia, że mieszkanie z inną kobietą wydaje się niedorzeczne. Co oprócz tego pozwala im na dzielenie mieszkania w takich godzinach? Oczywiście praca. Leon jest pielęgniarzem i pracuje na nocnych dyżurach, natomiast weekendy spędza u swojej dziewczyny Kay. Tiffy jest redaktorką niszowego wydawnictwa i pracuje w normalnych godzinach, ale zarobki i pewne zobowiązania finansowe nie pozwalają  jej na samodzielne wynajęcie mieszkania. Czy ich wspólne mieszkanie ma rację bytu?


Początkowo miałam pewien problem z fabułą tej książki, była dość nudna, niewciągająca.
Tiffy wydawała mi się typową bohaterką, z  pewnością przypominała Lou Clark z ,,Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes. Wręcz miałam wrażenie, że w postaci Tiffy nie ma nic zachęcającego. Jednak, wraz z mijającą ilością stron, coraz bardziej podobali mi się ,,Współlokatorzy" i ich bohaterowie. Coraz trudniej było mi się oderwać od tej powieści.
Im bliżej poznawałam Tiffy, tym bardziej ciekawą i przystępną osobą się stawała. Zaczęłam dostrzegać jej dobre strony, chociaż niektóre jej przyzwyczajenia nadal mnie irytowały, m.in. dzielenie się każdym szczegółem życia z przyjaciółmi. Owszem, w wielu chwilach było to potrzebne, natomiast w innych drażniło. Przyjemne było nawet "zaśmiecanie mieszkania", dzięki Tiffyy nabierało ono charakteru, nie tylko dla mnie, ale także dla Leona. Bez przedmiotów dziewczyny, mieszkanie wydawałoby się puste.

Natomiast rozdziały poświęcone Leonowi, od początku czytania uważałam za wartościowe, wiele wnoszące do fabuły. Leon dzięki swojej pracy pielęgniarza spotykał wiele ciekawych osób, m.in. małą Holly, czy pana Prior, tworzącego szaliki i wspominającego wojenną przeszłość. To właśnie pacjenci byli jednymi z niewielu osób, z którymi Leon z chęcią rozmawiał.



Oczywiście z Leonem wiąże się jeszcze jedna postać - Richie, jego brat. Odgrywał dość ważną rolę  w powieści, pomimo że pojawiał się jedynie w rozmowach telefonicznych, czy listach. Ponadto stanowił połączenie dla wielu postaci. Chyba nie było takiej sytuacji związanej z bratem Leona, w której nie parsknęłabym śmiechem. Oczywiście historia Richiego nie jest śmieszna, porusza wręcz bardzo ważny temat, jakim jest niesłuszne osądzenie, lecz Richie z pewnością sprawi, że czytelnik się uśmiechnie.

Nie można oczywiście pominąć tematu homoseksualizmu, który przewijał się w momentach związanych z panem Priorem, pozwoliło to nie tylko na ukazanie wrażliwości i poświęcenia Leona oraz Tiffy, ale także zademonstrowania długowieczności miłości.

Zdecydowanie bez pozostawianych karteczek, liścików, ciast, chlebów, czy potraw ta książka nie byłaby aż tak wciągająca. Nadawało to jej nieco dynamiki i ożywiało relację między bohaterami.

Należy wyróżnić także przyjaciół Tiffy, którzy również wiele wnieśli do tej powieści. Chodzi oczywiście o Rachel - niewyparzoną i ekspresywną współpracowniczkę Tiffy, wspaniałego psychologa Mo i genialną prawniczkę Gerty. Stanowili oni nie tylko wsparcie dla Tiffy, ale także dla brata Leona.

Nie mogłabym nie wspomnieć o pewnym, bardzo ważnym aspekcie tej książki, a mianowicie o przemocy psychicznej - manipulacji. Ludzie często nie dostrzegają tego, ale w tej książce było to dość dobrze ukazane. Justin - były chłopak Tiffy dzięki manipulacji sprawiał, że kobieta inaczej widziała rzeczywistość, była mu poddana. Pomimo odejścia od mężczyzny nadal nie mogła się go pozbyć z własnego mózgu. Pomimo zmiany otoczenia, spędzania czasu ze wspaniałymi ludźmi Justin nadal w pewien sposób sprawiał, że Tiffy nie mogła się w pełni otworzyć na świat. Beth 0'Leary ukazała w swojej powieści, dlaczego powinniśmy uświadamiać innych i przeciwdziałać przemocy psychicznej. Na pierwszy rzut oka jest niewidzialna, natomiast przy bliższym zapoznaniu jest w stanie zniszczyć człowieka.

Podsumowanie? Przeczytajcie tę książkę, bo jest naprawdę świetna. Żałuję, że aż tyle zwlekałam, aby się z nią zapoznać.







Zapraszam na mój profil na Instagramie:@isiaaa_n_books

środa, 24 czerwca 2020

Katarzyna Grochola ,,Przeznaczeni"

Tytuł: ,,Przeznaczeni”
Autor: Katarzyna Grochola
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 544

Data premiery: 18.05.2016 r.



,,W życiu jest tak, że albo ty rozdaje karty albo tobie rozdają. Po prostu trzeba być po właściwej stronie stołu."

Kolejna książka polecana przez bibliotekarkę, jak dotąd nie wyszłam na tym źle, lecz chyba czas od tego nieco odpocząć. Po wstawieniu zdjęcia na instagram dowiedziałam się, że książka podoba się wielu osobom. A jak spodobała się mi? Przekonajcie się sami, czytając tę recenzję.

Katarzyna Grochola to autorka wielu pięknych książek, ktore pisze z wieloletnim doświadczeniem. Jej córka również jest pisarką, to właśnie dzięki niej pani Grochola zaczęła pisać. Mogliśmy ją zobaczyć w dziewiątej edycji Tańca z gwiazdami. Książka ,,Przeznaczeni" stała się w 2017 r. bestsellerem empiku.

,Przeznaczeni" to historia o ludziach, takich jak my, ale innych. Mają podobne plany, marzenia, życia, ale w równej mierze co my potrzebują. Jest ich w tej książce, a ich losy są ze sobą powiązane.

Olin jest autorką kryminałów, znajdującą pomysły w każdym możliwym miejscu, nawet w autobusie. Posiada wiele, jej powieści są cenione w kraju, wręcz nie ma powodów do smutku. Brakuje jej tylko jednego mężczyzny na wyłączność.

Jerzy jest Polakiem, który wyjechał za granicę w poszukiwaniu lepszego jutra. Powiodło mu się, ma piękny dom, pieniądze też miał, niestety stracił je w kasynach. Nadal wiele traci, ale już z długów, a nie z własnych zasobów. Ma żonę, która się przy nim męczy.

Gabrysia jest przeciwieństwem Jerzego, z którym łączy ją kasyna. Ona jedynie w nim pracuje, nienawidzi go. Marzy o lepszym jutrze, lecz nie ma pojęcia czy będzie w stanie opuścić pracę. Sama żyje na uboczu, lekko odcięta od świata. Wszystko się zmienia, gdy dziewczyna poznaje Mateusza.

Skoro już o nim mowa. Mateusz jest jednym z tych chłopaków, którzy mieli dziewczyn na pęczki. Na brak pieniędzy również nie narzeka, praca grafika zapewnia mu dostatnie życie. Nie musi się bać o przyszłość ani o nikogo troszczyć. Zmienia swoje nastawienie, gdy poznaje Gabrysię.

Kuba jest chłopakiem mierzącym się z problemem alkoholowym. Pożycza pieniądze od swojego przyjaciela Mateusza, wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych w celu osiągnięcia sukcesu, wydostania się z długów. Niestety środki finansowe Mateusza trafiają do Jerzego, któremu cały czas brakuje pieniędzy.

Losy piątki z tych osób łączą się i przeplatają między sobą.

,,Chciałem mieć wszystko żeby cieszyć się życiem, ty dałeś mi życie, żebym cieszył sie wszystkim."

Ta książka była pełna sprzeczności.

Bohaterowie ciekawi, dobrze wykreowani, barwni, nietypowi. Polubiłam ich i trzymałam kciuki do samego końca za ich lepszy los. Wszyscy w pewien sposób byli ze sobą połączeni. Wydarzenia, które im się przytrafiały były połączone, co jednocześnie było ciekawym zabiegiem, ale także tym, który wydawał się nieco nieprawdopodobny.

Była to książka, która świetnie się czytało. Piszę to jako osoba zadowolona z tej książki. Dopiero po jej przeczytaniu dowiedziałam się, że dostała ona wiele nagród. Z mojego punktu widzenia na nie nie zasłużyła. Dlaczego? Powiedziałam, że to była naprawdę dobra książka, jednak nie aż tak, aby zasłużyć na liczne wyróżnienia. Wszystko przez? Ostatnie strony. Sprawiły one, że kompletnie nie wiedziałam, co się działo. Jakby autorka złapała fazę i pisała zupełnie coś innego. Później zaczęłam się oswajać z fabułą, a tu powrót do tego, co wcześniej było, następnie pomieszanie wszystkiego ze sobą. Dla mnie był to okropny zabieg, ale oprócz tego książka mi się podobała.

Ogólnie całość zaprezentowała się dość dobrze, oprócz tego jednego małego mankamentu.




Ig---> isiaaa_n_books

wtorek, 23 czerwca 2020

Robert Graves ,,Córka Homera"

Tytuł: ,,Córka Homera”
Autor: Robert Graves
Wydawnictwo: Piw Państwowy Instytut Wydawniczy
Tłumaczenie: Opracowanie zbiorowe
Liczba stron: 236
Data premiery: 10.02.2005 r.



Zgodnie z moim postanowieniem noworocznym zaczynam czytać klasyków, dlatego otworzyłam Encyklopedię Literatury Światowej na losowej stronie, następnie przypadkowo wybrałam autora, sprawdziłam, czy w bibliotece są dostępne jego książki, zarezerwowałam jedną z nich, poszłam i wypożyczyłam. Ostatecznie zabrałam się za czytanie.

Nie miałam pojęcia nic o Robercie Gravesie. Okazuje się, że był bardzo okazałym pisarzem. Napisał aż sto dwadzieścia książek. Przez wiele lat zajmował się mitologią. Został ciężko ranny w bitwie nad Sommą podczas pierwszej wojny światowej. Oprócz pisania prozy zajmował się także poezją i nauczał na uniwersytecie oksfordzkim.


Akcja tej znakomitej powieści toczy się trzysta lat po śmierci Homera, a więc w ok. 300 r. p.n.e. na opanowanej przez plemiona greckie Sycylii. Główny wątek narracji nawiązuje do skutków pozostawienia przez Odyssa swej żony oraz królestwa bez opieki. Autor ze zwykłym sobie humorem i swadą żongluje przy tym różnymi mitami greckimi, sprawiając miłośnikom gatunku ogromną przyjemność i satysfakcję.

Narratorem powieści jest królewna Nauzykaa, która jest obdarzona talentem literackim, opowiadana ona o pozbawionym męskiej opieki domu i poddanych, którzy muszą się bronić podczas nieobecności władcy i jego synów.

Dzięki tej książce ponownie powróciłam do starożytnej Grecji, która została niesamowicie ukazana, podobało mi się jak autor to opisał, nie zauważyłam żadnych nieścisłości. Bogowie z mitologii także mi się podobali, najwięcej było Ateny, która miała swój wkład w historię księżniczki, co również było ciekawym zabiegiem zastosowanym przez autora.

Książki Roberta Gravesa są klasykami, nie byłam ich pewna, ciężko mi się było zdecydować, ale gdy w końcu to zrobiłam, książka mi się spodobała. Nie była nudna, miała ciekawą akcję, dobrze wykreowanych bohaterów. Odnosiła się do tematów, które lubię. Opowiadała także o rodzinnej tragedii, spowodowanej przez pewną osobę, która miała wiele, ale chciała więcej. Graves uświadamia nas, że władza jest potrzebna, bez niej wszystko się burzy i następuje chaos, a na przykładzie tej książki wiem, że nie wynika z tego nic dobrego.

Książka jest świetna, może jedynie nieco za krótka. Chyba częściej zacznę sięgać po klasyki.








 Social media:

  Fb-->https://www.facebook.com/Zapiski-Isi-542786129387331/

 Ig--->isiaaa_n_books