Polecany post

Remigiusz Mróz ,,Ekspozycja"

Tytuł: ,,Ekspozycja" Autor: Remigiusz Mróz Wydawnictwo: Filia Liczba stron: 480 Data wydania: 12.08.2015 r. Czasami ludzie są ki...

sobota, 7 września 2019

,,Wrota Mordoru" Tomasz Bruch

Tytuł: ,,Wrota Mordoru”
Autor: Tomasz Bruch
Wydawnictwo: Wydawnictwo Novae Res
Liczba stron: 300
Data premiery: 26.06.2019 r.

Wiele jest książek, których bezpośrednim tematem jest szkoła, często występuje jako tło. Jednak zwykle jest przedstawiana w dość dobrym świetle. Tutaj jednak miało być inaczej. Po przeczytaniu opisu ta książka wydawała się czymś świeżym, innym i wciągającym, a ja nie mogłam już przejść obok niej obojętnie.

To historia o Hubercie, zwyczajnym szesnastoletnim chłopaku, który stracił matkę, a ojciec odsunął się od niego, popadając w żałobę. Na szczęście nie jest sam, ma siostrę, która jest zarówno jego najlepszą przyjaciółką jak, i niezawodnym podparciem w ciężkich chwilach.

Huberta poznajemy w chwili, gdy zaczyna naukę w liceum, w jednej z najlepszych szkół w kraju. Wkracza w nowy etap w swoim życiu, jest to czas, w którym wszystko się zmienia. Poznaje przyjaciela, a także Kasię - dziewczynę, w której się zakochuje.  Wszystko wydaje się idealne, do momentu, w którym ze zwolnienia powraca nauczyciel fizyki. Od wielu lat krążyły o nim pogłoski w szkole. Był uznawany za jednego z najgorszych nauczycieli, właściwie uczniowie się go bali, a nawet do grona jego "przeciwników" można zaliczyć jego kolegów po fachu, którzy starali mu się nie przeciwstawiać. Jednak na czas jego nieobecności zapomniano o nim zupełnie. Już pierwsza lekcja fizyki sprawiła, że Hubert, jak i jego koledzy i koleżanki z klasy poczuli się potraktowani niesprawiedliwie i wyszli z klasy z poczuciem klęski. Flop nie był nauczycielem, który zyskał swoją opinię czepiając się błahostek, Flop był nauczycielem, który znęcał się psychicznie nad uczniami. Był powodem, dla którego wymarzone chwile w prestiżowym liceum przeradzały się w koszmar. 

W tej historii spodobała mi się przede wszystkim swobodna relacja Huberta i jego przyjaciół. W krótkim czasie zdążyli mocno zacieśnić relacje i stanowili dla siebie ogromne źródło wsparcia. Z wielu przedstawionych sytuacji się śmiałam. Ciekawa też była delikatna relacja Huberta z Kasią, która skradła moje serce.

Rodzinne relacje również zrobiły na mnie wrażenie. Tomasz Bruch przedstawił rodzinę, która funkcjonowała bez żony i matki, co sprawiło, że pozostałym członkom rodziny było ciężko. Pokazał także jak bardzo dużym wsparciem może być dla nas druga osoba i że nikt nigdy nie powinien drugiej osoby spisać na straty.

Ukazanie Flopa w jego klasie zwanej Mordorem było bardzo dobrze wykreowane, chociaż czasami brakowało mi wzmocnienia jego siły, ukazania potęgi. Jednak z własnych czasów szkolnych wiem, że to, co robił Flop mogło mocno wpłynąć na psychikę uczniów. Cieszę się, że autor poruszył temat, tak mało mówimy o nauczycielach, którzy zamiast budować, podcinają skrzydła swoim podopiecznym, ale też o tych, którzy znęcają się nad swoimi uczniami. Ukazał też, że ludzie w każdej sytuacji powinni się wspierać i dawać sobie nawzajem siłę. 

Natomiast jeżeli chodzi o zakończenie, to  zupełnie nie spodziewałam się czegoś takiego i nadal nie wiem co o nim myśleć. Jedno jest pewne - wyszło zaskakująco.

Debiut Tomasza Brucha uznaję za udany, mam nadzieję, że coś jeszcze wyjdzie spod jego pióra i będę miała okazję to przeczytać.






Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:


piątek, 2 sierpnia 2019

,,Dwa światy. Przejście skazanych dusz" Pauliny Zielińskiej

Tytuł: ,,Dwa światy. Przejście skazanych dusz”
Autor: Paulina Zielińska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Novae Res
Liczba stron: 464
Data premiery: 05.07.2019 r.


Książki podobają nam się z różnych powodów i jest milion rzeczy, które nas do nich przyciągają. W przypadku ,,Dwóch światów. Przejścia skazanych dusz" moją uwagę skierowałam na okładkę, która była klimatyczna i intrygująca, a dopiero później na opis, który mnie zachęcił, mimo że nie czytam książek w podobnych klimatach.

Powieść ,,Dwa światy. Przejście skazanych dusz"  to historia Lei, dziewczyny, która nie do końca jest typową nastolatką i w pewien sposób wyróżnia się do swoich rówieśników - jest odporna na ból. W przeszłości zwykła nieuwaga sprowadziła na nią wiele problemów, dlatego w nowej szkole postanowiła trzymać się na uboczu i nikomu nie zdradzić swojego sekretu.Do pewnego czasu się to udawało. Wszystko się zmieniło, gdy poznała Wiktora, który nie okazał się zwykłym człowiekiem, lecz duchem, którego widziała tylko ona. Jak dobrze wiemy nic nie dzieje się bez powodu, także pojawienie się Wiktora - ma on prośbę do Lei, właściwie jest ona jego jedynym ratunkiem, dzięki niej może znowu stać się człowiekiem i powrócić do domu. Od tego momentu nic nie dzieje się przypadkowo i nic nie jest łatwe. Każdy kolejny dzień niesie nowe trudności. Czy Lea sobie z nimi poradzi? Czy Wiktor może na  niej polegać? I co duch ma wspólnego z jej odpornością na ból?

Ta książka to istna mieszanka motywów i modeli, pełna ciekawych rozmów i nieprzewidywalnych sytuacji.

Najbardziej spodobało mi się przedstawienie relacji Lei z Krystyną, jej matką, która wydawała się wręcz prawdziwa. Dziewczyna nie miała ojca, więc samotne wychowanie sprawiało o wiele więcej trudności Krystynie niż gdyby to robiła z małżonkiem. Autorka ukazała trud, jaki wkłada matka, miłość i opiekuńczość, ale nie obyło się także bez kłótni i pretensji.

Kolejną ciekawą relacją jest znajomość z Sebastianem, jednym z chłopaków ze szkoły dziewczyny. Obserwując ich od początku czytelnik ma niezłą zabawę. Ponadto jego obecność przyciąga także zazdrosna koleżankę Natalię, która co nieco namiesza w historii Lei.

Nie mogłoby zabraknąć relacji Lei z Wiktorem, czyli duchem, który potrzebuje jej pomocy. Tę dwójkę obserwuje się jeszcze lepiej niż Leę i Sebastiana, częste kłótnie i zawirowania nie z tego świata sprawiają, że z każdą stroną coraz bardziej chcemy poznać, co się z nimi wydarzy. Chociaż ciężko jest ocenić postępowanie Wiktora z jednej strony potrzebuje pomocy, z drugiej jest dość chamski w stosunku do Lei i nie ma go, gdy pojawiają się kłopoty.

Oczywiście skoro był duch, nie zabrakło pewnej nadprzyrodzoności, która znacznie wzbogaciła fabułę. Fantastyka, romans i obyczajówka w jednym. Coś, co spodoba się nie tylko młodzieży, ale także osobom trochę starszym.

Jest to powieść, która zabiera nas w podróż do świata istot nadprzyrodzonych przy okazji pomocy Wiktorowi, pełna niebezpieczeństw i pułapek.

Natomiast od strony technicznej. Możemy zauważyć narrację pierwszoosobową Lei albo Wiktora, w zależności od perspektywy bohatera, z której sa pisane. Przeważają te damskie, ale to dzięki męskiemu spojrzeniu możemy poznać zupełnie inny punkt widzenia.

Początkowo dialogi wydawały mi się sztuczne, a styl troszkę niedopracowany, ale na szczęście z każdą stroną było lepiej. W końcu praktyka czyni mistrza!

Książka skończyła się w momencie, gdy z niecierpliwością przekręcałam kartki. Chyba każdy chciałby się dowiedzieć jak skończy się ta historia. Mam nadzieję, że szybko wyjdzie kolejna część.




Za egzemplarz dziękuje wydawnictwu:


piątek, 3 maja 2019

Wojciech Czernek ,,Lot Ikara"

Tytuł: ,,Lot Ikara”
Autor: Wojciech Czernek
Wydawnictwo: Wydawnictwo WasPos
Liczba stron: 290
Data premiery: 05.04.2019 r.

,,Nigdy nie wolno pozwolić, aby drugi człowiek zabrał nam to, co tkw`i w nas."


Wojciecha Czernka znamy już z jego debiutu - powieści ,,Amour Fou", która mnie miło zaskoczyła. Gdy dowiedziałam się, że zostanie wydana kolejna książka, byłam zaciekawiona, ale dopiero, gdy przeczytałam jej opis, zastanawiałam się jak sobie poradzi autor z tą tematyką, bo książek o podobnym temacie było wiele, ale nie każda spełniała swój potencjał. Jeżeli jesteście tak samo, jak ja byłam ciekawi tego, jak Wojciech Czernek się spisał to zapraszam do dalszej recenzji.

,,Miłość. To wielkie i wspaniałe uczucie. Nieraz bolesne, ale przeważnie wspaniałe. Miłość to także słowo, i od tego słowa wszystko się zaczęło."

Wiele osób ma dość swojej rzeczywistości, jedni próbują ją zmieniać, a inni żyją w monotonii, użalając się na każdy dzień? A jacy są bohaterowie ,,Lotu Ikara"?

Poznajcie Kingę i Janka, dwójkę ludzi, którzy nie do końca cieszą się z tego, co przyniósł im los. Jednak to, co zrobią może znacznie odmienić ich życie.
Pierwszeństwo mają panie.

Kinga jest nową polonistką w Liceum im. Aleksandra Głowackiego w Bielsku-Białej, co prawda jej droga ze szkoły do domu nieco się wydłużyła, ale pomimo stresu wiążącego się z nauczaniem w nowym miejscu, wyrobieniem sobie opinii wśród uczniów i innych nauczycieli jest to tylko plusem. Woli więcej czasu spędzać poza domem niż w nim. Jej mąż nie jest już taki sam jak na początku małżeństwa, stał się leniwy, niemiły i sięgający po wyzwiska, a także przemoc. Nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby przebywać z takim człowiekiem dłużej niż to konieczne.

Natomiast Janek jest młodym i rozrywkowym chłopcem, a raczej był przed śmiercią matki, co spowodowało zmianę w jego nastawieniu. Porzucił imprezy, używki i przebywanie ze złymi chłopcami, a skierował się ku myśleniu i stawaniu się kimś, kim matka zawsze chciała go widzieć. Jednak nie radzi sobie ze stratą najważniejszej osoby w życiu, a jego relacja z ojcem upadła. Natomiast związek z Maryśką nie jest już ciekawy, a właściwie męczący.

Dwójka zagubionych ludzi, potrzebująca oderwać się od rzeczywistości i odlecieć w przestworza; złączona jednym miejscem. Czy to ma szansę przetrwać?

,,On również tego pragnął. Zniknąć, cieszyć się chwilą i zapomnieć o przeszłości. Chciał chociaż jeden jedyny raz odbyć lot Ikara, jakkolwiek miałby się on zakończyć."

Z pewnością przeczytanie ,,Lotu Ikara" było ciekawym przeżyciem.
Niezmiernie podobało mi się ujęcie uczuć bohaterów jednocześnie tak delikatnych, ale także namiętnych w otoczce szkolnej. Nie odbyło się to nienaturalnie, lecz z wdziękiem, po przyjacielsku, z zauważeniem cierpienia tej drugiej osoby i chęci pomocy. Także sytuacje, które przeżywali bohaterzy, wymagały sporych nakładów cierpliwości i chęci do życia. Trochę ich autor poturbował, ale najważniejsze było to, że znaleźli w sobie siłę do przeżywania kolejnych dni.

Kolejny plus Wojciech Czernek ma u mnie za to, że nie zrobił z tej książki jednej długiej sceny erotycznej, a pokazał coś pięknęgo - siłę poezji, która uzdrawia, niesie w przestworza. Kinga i Janek założyli "klub" - ,,Lot Ikara", na którego spotkania mógł przyjść każdy, oczywiście ze szkoły. To właśnie jego spotkania dawały siłę i wzmacniały wielu bohaterów, nie tylko Kingę i Janka.

W ,,Locie Ikara" został przedstawiony ciężar tajemnic, które niszczą wszystko, nawet to na co człowiek najdłużej pracował, odbierają nie tylko radość życia, ale także chęć do robienia czegokolwiek, a pociągają w złą stronę.

,,Był to ogień, nad którym nie mogli zapanować."

Oczywiście w tej książce pojawiły się także sceny erotyczne, jednak nie stanowiły one całej książki. Ogromną rolę odegrały emocje, które chyba najbardziej mnie zafascynowały.

W większości książek, które przeczytałam i  w których pojawiały się elementy relacji uczeń-nauczyciel zabrakło mi dreszczyku emocji, który stanowiła próba przyłapania. Tutaj tego było całkiem sporo, co okazało się ciekawe. Nie było to tylko czcze gadanie, ale coś, z czego mogły powstać poważne konsekwencje.

Jednak miałam wrażenie, że na sam koniec dwie postacie zostały nie do końca dopracowane, zbyt powierzchownie ich zachowanie zostało przedstawione ich zachowanie na ostatnich stronach, za mało ich było. Tak jakby sytuacje związane z nimi działy się od pstryknięcia palcem.

Zakończenie tej książki jest otwarte, podobnie jak zakończenie ulubionej powieści Kingi - ,,Lalki" Prusa, której cytatem Wojciech Czernek rozpoczyna ,,Lot Ikara".

Ogólnie powieść wypadła fajnie, może książka nie była tak długa, jak inne o tej samej tematyce, ale przez to się nie dłużyła i niosła o wiele ciekawsze przesłanie. Jestem pewna, że w przyszłości sięgnę po kolejną powieść Wojciecha Czernka, a Was zachęcam do przeczytania nie tylko ,,Lotu Ikara", ale także debiutu autora - ,,Amour Fou".


,,Będziemy Ikara w momencie jego lotu, nie upadku. Spotykając się, będziemy frunąć ku wolności, zostawimy więzienie, jakim jest codzienność, w tyle, na dole. Oddalamy się i poświęcamy temu, co da nam radość i uniesienie . I wiarę w lepszy czas."

Za możliwość przeczytania ,,Lotu Ikara" dziękuję autorowi oraz wydawnictwu: