Polecany post

Remigiusz Mróz ,,Ekspozycja"

Tytuł: ,,Ekspozycja" Autor: Remigiusz Mróz Wydawnictwo: Filia Liczba stron: 480 Data wydania: 12.08.2015 r. Czasami ludzie są ki...

środa, 15 sierpnia 2018

J. Sterling i ,,The perfect game #1. Rozgrywka"

Tytuł: ,,The perfect game #1. Rozgrywka”
Autor: J. Sterling
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Tłumaczenie: Monika Wiśniewska
Liczba stron: 304
Data premiery: 25.10.2017 r.


 Pierwsza część serii, którą pokochał świat. Zainteresowanie książkami J. Sterling było ogromne. Chciałam się przekonać czy naprawdę są one warte przeczytania i dlaczego narobiły takiego szumu w świecie czytelniczym. Jak wyszło? Dałam radę przeczytać pierwszą część. Przekonajcie się sami, czytając dalej.

Zanim zaczniemy, wspomnę trochę o autorce.

J. Sterling zaczęła pisać, gdy zwolniono ją z pracy. Jej seria ,,The perfect game" stała się bestsellerem. Co mówi o sobie? ,,Kocham baseball, ciepłe letnie wieczory, plażę, południową Kalifornię, Dodgersów, Malibu, śmiech, zawieranie nowych przyjaźni, poznawanie ludzi, podróże i... ciebie. Zgadza się, kocham cię. Chyba że jesteś dupkiem - jeśli tak, to jednak cię nie kocham"



,,The perfect game #1. Rozgrywka" to historia Cassie, pozornie zwykłej dziewczyny z aparatem w ręku, próbującej pogodzić się z przeszłością. Cass poznajemy, gdy zaczyna nowy etap w życiu, naukę na uniwersytecie, oddalonym od domu. Ma nadzieję, że wszystko się zmieni, gdy rozpocznie kształcenie się w wymarzonym kierunku i zamieszka z przyjaciółką, Melissą. 

Całe jej życie przewraca się do góry nogami, gdy poznaje szkolną gwiazdę baseballu. Nie jest on typowym chłopakiem, lecz osobą, która pełnymi garściami korzysta ze swojej popularności związanej z grą w drużynie. Arogancki, przystojny, uwodzicielski, niezmiernie pewny siebie, z zabójczym ego i niesamowicie pięknymi oczami zwraca swoją uwagę na Cassie. 

Wszyscy ją przed nim ostrzegają; mówią, że jest draniem, facetem niegodnym uwagi, nigdy niechodzącym na randki, nieśpiącym także z żadną dziewczyną po raz drugi, damskim łamaczem serc. 
Lecz Cassie nie ma siły ich słuchać ani dłużej opierać się urokowi niesamowitego miotacza.

Czy ten związek ma szansę przetrwać?



,,The perfect game #1. Rozgrywka" to powieść ze świetnym pomysłem. Podoba mi się to, że sport w niej jest obecny, a także fotografia. Dwie cudowne czynności razem. Bad boy i dobra dziewczyna, takich powieści było już wiele, ale do tej pory nie czytałam jeszcze takiej z tak sporym udziałem sporu i fotografii.

W tej historii często opisane były cudowne wydarzenia, zapierające dech w piersiach, pozwalające wierzyć w miłość, przyjaźń, a także przyszłość. Fragmenty budzące śmiech, zdecydowanie to właśnie dla nich było warto przeczytać tę książkę. Jacka i Cassie można pokochać, bohaterowie, którzy mogą nas zawieść, ale także spowodować uśmiech na naszych twarzach.

,,Kiedy ci jednak powiedziałem, że cię kocham, mówiłem poważnie. Nie chodziło mi o to, że będę cię kochał tylko wtedy, kiedy wszystko będzie proste i pozbawione problemów. Chyba oboje wiemy, że życie tak nie wygląda."
Jak już wspomniałam wcześniej, pomysł był świetny, ale jego wykonanie nie było zachwycające. Nie chcę przechodzić do tej części recenzji, bo mimo wszystko polubiłam bohaterów i tę książkę, ale muszę wspomnieć o mankamentach.

Jednym z minusów tej książki jest dość dziwne zachowanie bohaterów, np. babcia ubrana na dość ważne spotkanie poważnie i zakrycie, mówi dziewczynie ubranej w krótki sweterek i spodenki, że ślicznie wygląda. Gdyby to była jej koleżanka, to mogłabym zrozumieć, ale babcia? 
Relacje pomiędzy babcią i dziadkiem Jacka, a Cassie były dziwne, cały czas sobie dziękowali, nie potrafiłam tego zrozumieć. 

Mankamentem było także zachowanie jednej z bohaterek, Melissy, przyjaciółki Cassie, która strasznie szybko zmieniała zdanie. To było strasznie denerwujące. Nie dało się przyzwyczaić do jej zdania, gdy dosłownie za chwilę je zmieniała.

Autorka nie zwracała uwagę na szczegóły, w tym wypadku może być to także wina tłumacza. Często drobiazgi nie mają dużego znaczenia, ale psują przyjemność czytania, np. w jednej chwili Cassie miała kucyk, za chwilkę już włosy były rozpuszczone.

Akcja tej książki była szybka, często nawet aż za bardzo, można było to nieco spowolnić, dodać uroku. Przyznam, że im dalej się ona posuwała, tym było gorzej, coraz gorsze pomysły autorki, które wydawały się nieprawdopodobne, nawet w pewien sposób śmieszne. Może nie były takie złe, ale zdecydowanie tak wyszły. Zabrakło im wiarygodności, brakowało w nich emocji, które  uwiarygodniły te nieszczęsne wydarzenia, które albo zostały nieco za szybko napisane, albo na siłę wciśnięte w strony powieści. Mam wrażenie, że gdyby autorka przyłożyła większą wagę do sprawdzenia powieści, byłaby ona o wiele lepszą lekturą. 

Książka zarówno mi się nie spodobała jak i nie. Pomysł dobry, wykonanie niekoniecznie. Według mnie tom drugi i trzeci nie jest do końca potrzebny, lecz z pewnością go przeczytam, Mimo wszystko jestem ciekawa dalszych losów bohaterów i mam nadzieję, że styl autorki się nieco poprawił.

A Wy czytaliście tę książkę? Jak są Wasze wrażenia?



,,Może dla ciebie nie znaczy to wiele, ale dla mnie owszem”




Za egzemplarz dziękuję portalowi:





8 komentarzy:

  1. Czytałam naprawdę różne opinie o tej książce, ale ostatecznie, jakoś mnie do niej nie ciągnie. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w tej pozycji nie widzę absolutnie nic, przez co mogłabym uznać, że "podoba mi się", albo "jest OK". Styl Sterling leży, bohaterowie i logika też. Motywy oklepane. Meh, no nic interesującego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomimo różnych opinii w sumie mam ochotę na nadrobienie całej tej serii w przyszłości:)
    Pozdrawiam, Justyna z http://livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele opinii się słyszało. Niestety, ta książka to nie moje klimaty:/ U mnie recenzja nostalgicznej powieści Haruki Murakamiego, zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam różne opinie na jej temat i raczej sobie ją odpuszczę :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie sięgnę po tę książkę na pewno. Nie dość, że schematy się wylewają, to czuję, że bym się irytowała podczas czytania. :D
    potegaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. O kurcze, szkoda, że ma aż tyle minusów. Słyszałam o tej serii wcześniej i mimo wszystko zastanawiam się czy z ciekawości, dla własnego spokoju chociaż nie spróbować :)

    Pozdrawiam
    Sara's City

    OdpowiedzUsuń
  8. O rany, ależ to było złe. Właściwie nienaturalność na spotkaniu rodzinnym mi umknęła, tak dużo było jej w innych partiach powieści. I jeszcze ten "dramatyzm", ograne zwroty okazji rodem z telenoweli...

    OdpowiedzUsuń