Polecany post

Remigiusz Mróz ,,Ekspozycja"

Tytuł: ,,Ekspozycja" Autor: Remigiusz Mróz Wydawnictwo: Filia Liczba stron: 480 Data wydania: 12.08.2015 r. Czasami ludzie są ki...

wtorek, 27 czerwca 2017

Kilka dni w górach

Było już kiedyś o Warszawie, a dzisiaj będzie o górach-Pieninach. Czyli moja kilkudniowa wycieczka w pigułce, ze strony przyrodniczej. Gdyż ze strony społecznej nie ma co omawiać bo pojechałam tam naprawdę ze wspaniałymi ludźmi.

Widoki? Rzecz jasna wspaniałe. Zupełnie inna atmosfera, nie to co codzienne równinne podłoże.

Na szczęście razem z tymi niesamowitymi ludźmi byłam ulokowana w schronisku. W schronisku? Tak dobrze przeczytaliście. Brzmi źle? Może i tak. Wyglądało? Fantastycznie.
Przed wyjazdem oglądając zdjęcia warunków zakwaterowania wzdrygałam się. Bo jak to można przetrwać 3 dni i 2 noce w czymś takim?
To schronisko było naprawdę czymś świetnym. Panował w nim prawdziwy górski klimat. Jednak warunki były surowe co pomimo obaw okazało się fajne.
Niestety są też słabe jego strony. Do chatki, w której nocowałam 2 noce musiałam przejść 900 metrów pod górę z walizką. Wszędzie było błoto. Okropna i męcząca droga. Nie jest to coś co polecam.

Wejście na szczyt Wysokich Skałek w Małych Pieninach o wysokości prawie 1050 metrów n.p.m.? Czemu nie? W końcu zawsze to jakaś rozrywka, dodatkowe i skuteczne spalanie kalorii.
Więc pozostaje już tylko jedno pytanie. Co w tym jest takiego złego? Góry jak góry mają też swoje wady, nawet idealne szlaki górskie. Dlaczego? Często w wielu miejscach można się przewrócić, poślizgnąć, wpaść w liczne błoto, zderzyć z drzewem i zgubić buta ;)
Chodzenie po górach jest dobrym pomysłem na spędzenie kilku wolnych chwil w ślicznym otoczeniu. Niesamowite widoki, jest co podziwiać. Jednak czy jest sens tak się męczyć 12 kilometrów aby wejść sobie na szczyt, popatrzeć piętnaście minut i zejść?

Podchody w burzę? Czemu nie? Zawsze to coś nowego.
Skomplikowane, podzielone na 3 drużyny:porywaczy, porwanych i poszukiwaczy. Niezrozumiałe i niezaznajomione kodowania znaków.
Jedna wielka zabawa? Nie, jeden wielki koszmar, istna porażka.
Obcy teren, którego nikt nie zna do tego rozpoczynająca się burza i ciemność wokół. Koszmar nie z tej ziemi.
Do tego jednak nie wszystkie osoby okazały się tutaj takie fantastyczne. Doszło do sporej ilości kłótni między porywanymi, a porywaczami. Gdyż nie wszystkie reguły zostały ustalone takie jak np.odległość jednych od drugich, czy grupa porywaczy może zmieniać znaki porywanych.

Przejdźmy do najlepszego momentu tej wycieczki.


Spływ pontonami.
Jedno wielkie cudo.
12 kilometrów do pokonania Dunajcem, który jest bardzo niestabilny. W jednym momentach ma bardzo niewielką głębokość, a w innych może sięgać nawet do 18 metrów.
Wszyscy byli tym miłym zakończeniem wycieczki bardzo zachwyceni, wręcz wniebowzięci.
Można było podczas spływu zaznajomić się z pracą drużynową co nie jest łatwym osiągnięciem, gdyż wcześniej większość osób robiła wszystko sama.
Ale poza tym wszystko było w jak najlepszym porządku.
Z pontonu można było podziwiać naprawdę niesamowite widoki, większość szczytów, których nie udało się zdobyć. Jednak trzeba było coś zostawić na następny raz.
Po zakończeniu spływu nie było osoby suchej.


Chętnie bym spędziła tam jeszcze kilka dni, lecz obawiam się jak by to było z moją kondycją.
























I tradycyjnie fb---------->https://www.facebook.com/Zapiski-Isi-186967345042783/

5 komentarzy:

  1. Wooow! Świetnie opisane. Wspomnienia niezapomniane. Oby takich wycieczek więcej. <3 :D /Titka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Mam nadzieję, że jeszcze ich sporo będzie <3

      Usuń
  2. Wow ! Zazdroszcze super wycieczka, piekne zdjecia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było super, w sumie to mógłbyś pojechać ;D Dziękuję :)

      Usuń
  3. Jedne z najpiękniejszych miejsc w Polsce to właśnie Pieniny. Ostatnio pisałam o Gorcach.

    OdpowiedzUsuń