Polecany post

Remigiusz Mróz ,,Ekspozycja"

Tytuł: ,,Ekspozycja" Autor: Remigiusz Mróz Wydawnictwo: Filia Liczba stron: 480 Data wydania: 12.08.2015 r. Czasami ludzie są ki...

środa, 28 lutego 2018

,,Once" Rozdział III


Czerwiec 2015
                Ten czerwcowy poranek zaczął się pięknie, słońce świeciło, a wakacje tak naprawdę zaczynały się właśnie od tego dnia. Lepiej być nie mogło. Jednak był to poniedziałek. Oczywiście nazwa tego dnia wywołuje u ludzi nudności, prowadzi do otępienia czy braku energii od samego ranka. Zwykle ten dzień rozpoczyna nowy tydzień pracy bądź nauki. Czyste zło.
                Tego dnia Kasia wstała z łóżka z miną zawsze występującą w trakcie każdego dnia roku szkolnego. Powód wcześniejszego zwleczenia się z łóżka był prosty; dziewczyna umówiła się z przyjaciółmi na popołudniowe spotkanie.
                Lubiła ich, ale nic więcej. Kasia relacji ze swoimi znajomymi nie chciała wiązać grubymi nićmi. Lepiej czuła się w luźnych znajomościach. Chciała móc spokojnie zaczynać każdy kolejny dzień. Bez obłędu, który wiąże się z przekonaniami, że bez przyjaciół nie można żyć. Jej znajomi byli, żyli, spędzała z nimi czas, ale nie chciała tego robić zbyt często.                       
                Ta paczka osób idealnie do siebie pasowała. Wszyscy w tym samym wieku. Może przydałby się jeszcze jakiś chłopak. Sam Filip nie mógł się rozdwoić, nawet choćby chciał, i być dostępny dla każdej dziewczyny dwadzieścia cztery godziny na dobę. Cała ich grupa uzupełniała się. Osobno nie mieli nic, razem mieli wszystko.
                Ola była najładniejszą z dziewcząt, oczywiście nie licząc chłopaka, którym był o dziwo Filip. Uważano ją za kogoś w rodzaju miss, natomiast nie wyróżniała się zbytnio inteligencją, uroda jej wystarczała, aby zawsze i wszędzie grać pierwsze skrzypce. Uczyła się przeciętnie, ulubioną oceną wystawianą dla niej przez nauczycieli była trójka. Ani jej, ani jej rodzicom specjalnie nie zależało na ocenach. W końcu to tylko gimnazjum, nic poważnego, jedynie czas przeznaczony na robienie głupot. Bez problemu potrafiła sobie owinąć każdą napotkaną osobę wokół palca, a ludzie nie umieli się jej sprzeciwić ani na nią gniewać. Wystarczyło to do górowania nad innymi, bycia przewodniczącą klasy, z powodu czego miała obowiązki z tym związane, ale z łatwością zrzucała je na innych.
                Majka była totalnym przeciwieństwem swojej przyjaciółki, oryginalność stała się jej drugim imieniem. Wściekle czerwone włosy wyróżniały ją w każdym miejscu, do którego się udała. Kolorowe soczewki i nietypowe, wręcz śmieszne ubrania kształtowały wizerunek nieco szalonej dziewczyny. Kłócenie się z każdą napotkaną osobą, szalone eskapady, a także nieobecności na lekcjach nie przeszkodziły jej mieć na świadectwie ukończenia gimnazjum samych piątek i szóstek, a także idealnych wyników na egzaminie gimnazjalnym. Była nieco szaloną dziewczyną sukcesu. Nigdy nie widziała przeszkód, zawsze wierzyła, że wszystko jest w zasięgu jej ręki.
                Zaś Magdalena była dla wielu osób najgorszą osobą z całej paczki. Od początku gimnazjum regularnie farbowała włosy na czarno. Nikt nigdy nie widział jej w szkole bez mocnego makijażu, przyjście do szkoły bez mnóstwa kosmetyków na twarzy stanowiłoby dla niej grzech. Jej mocnym atrybutem była asertywność, nikt nie miał szans w wyborze chociażby filmu w kinie, o wszystkim decydowała ona. Nie pozwalała mówić do siebie inaczej niż ,,Magdalena”, bo uważała, że w innym przypadku byłaby to zniewaga. W przeciwieństwie do swoich przyjaciółek miała przechlapane u nauczycieli, nie lubili jej, z roku na rok ledwo zdawała. Ledwo ją tolerowali, uważali za satanistkę, a także manipulatorkę przestawiającą innych uczniów. W pewnym stopniu była nią, jak i również szkolnym medium. Wiedziała wszystko o wszystkich i wszystkim, miała kontakt praktycznie z całą szkołą. Mimo tego nigdy nie zdradzała przyjaciół. Nie mogła, nie potrafiła.
                Natomiast Kasia, pełna niewinności, potrafiła jednak zajść innym za skórę. Była najładniejszą dziewczyną w paczce, ukrywała to pod maską subtelności. Nie chciała się wyróżniać. Lubiła trzymać się na uboczu, uwielbiała chodzić własnymi ścieżkami, nie przejmując się niczym; unikała ludzi, była dla siebie jedynym wiarygodnym źródłem zaufania. Z pewnością to właśnie ona stanowiła najbardziej odosobniony elemen grupy.
                Filip, jedyny chłopak, był z tej samej szkoły, rocznika, lecz z innej klasy. Chyba najbardziej przystojny chłopak w całym gimnazjum, przez prawie całe trzy lata uganiał się za różnymi dziewczynami, a dopiero po poznaniu Kasi postanowił się nieco ustatkować, jednak ona się nim nie interesowała. Z powodzeniem u nich nie miał problemu, u chłopaków również, peszyło go to nieco. Mimo wszystko nie wiedział, czemu Kasia się mu opierała, a od dwóch miesięcy stanowiło to problem jego nieprzespanych nocy. Chciał zrobić wrażenie tylko na niej. Dopiero w maju, mimo swoich licznych atrybutów, postanowił do niej zagadać. Początkowo spotkał się z odmową, lecz dopiero później za namową przyjaciółek zgodziła się na spotkanie. Na osobności dostał kosza. Mimo to postanowił się nie poddawać, zaprzyjaźniając się z przyjaciółkami dziewczyny. W tej sytuacji nie miała wyjścia, musiała utrzymywać z nim kontakt, a może jednak chciała?
                Katarzyna zaczynała się szykować na umówione spotkanie, bo coraz mniej czasu jej pozostawało. Zwykle makijaż lekceważyła, lecz od maja na spotkania ze swoją paczką wykonywała go regularnie. Specjalnie dla tego jedynego chłopaka, z którym się przyjaźniła. Mimo iż dała mu kosza, nadal coś dla niej znaczył, skoro mu się spodobała. Dzisiejszego dnia też postanowiła się nieco wyszykować. Sama nie wiedziała, czy on jej się podoba, mimo wszystko chciała dla niego wyglądać ładnie. Nie pragnęła związków. Chciała się odizolować.
                Postanowiła jednak nie ucinać wszystkich znajomości, byłaby to ogromna strata. W jakimś stopniu lubiła tych ludzi. Byli dla niej ważni, stanowili nieodłączną część świata. Z tego powodu zgodziła się pójść na wakacyjne spotkanie. Nie chciała ich stracić. Jej jedynym pragnieniem było wypoczęcie w wakacje.
                Po godzinie wnikliwych przygotowań postanowiła wreszcie wyjść, mając nadzieję, że nie spóźni się na umówione spotkanie. Była sama w domu, nie miała pojęcia, gdzie ostatnio rzuciła klucze. Nie miała wyjścia, nie mogła opuścić mieszkania bez jego wcześniejszego zamknięcia, więc musiała je znaleźć. Po pięciu minutach wnikliwych poszukiwań w końcu odszukała je na dnie ogromnej torebki, a byłoby to ostatnie miejsce, gdzie poszukiwałaby zguby. Szybko je chwyciła i zamknęła drzwi. Podeszła do windy, była na parterze. Pomyślała ,,szybciej będzie schodami”, a zatem, nie chcąc czekać, ruszyła w ich stronę, a gdy już na nie wbiegła, to zbiegała, przeskakując po dwa, trzy stopnie. Była już spóźniona całe pięć minut, a dopiero wyszła z bloku. Pojawiło się proste pytanie: tramwaj czy autobus? Szybka decyzja. Pomyślała ,,niech będzie autobus, za jego pomocą szybciej dotrę na miejsce”. Miała do przejechania aż kilka ulic. Podbiegła pod zadaszenie ławki nazywane przystankiem. Widząc autobus, szybko do niego podbiegła, jakby to miało przyśpieszyć czas jego odjazdu. Skasowała kartę miejską i usiadła blisko otwieranych drzwi. Mogłaby sobie włączyć piosenki  jednej ze swoich ulubionych artystek, Juliet Simms, lecz uznała, że to się nie opłaca. Miała przed sobą zaledwie kilka minut podróży.
                Autobus szybko dotarł na miejsce. Miała już piętnaście minut spóźnienia. Droga już była prosta. Należało przejść kilka metrów, potem przez pasy i zostało jedynie wejście do kawiarni, w której umówiła się z przyjaciółmi.
                Zauważyła ich od razu. Dziewczyny jak zwykle wyszykowały się dla Filipa. Kasia upomniała siebie w myślach, że nie była od nich lepsza. Chłopak jak zwykle prezentował się świetnie. Nie był zainteresowany dziewczynami, z którymi siedział, Ola tym razem nie podołała. Jako pierwszy wstał i podszedł przywitać się z Kasią. Przytulił niespodziewającą się tego dziewczynę. Po chwili dziewczyny przylgnęły do niego z zazdrości.
                Pod jej nieobecność pozwolili sobie na koktajle, lecz uznała, że nie ma sensu już zamawiać jednego specjalnie dla niej, bo mieli pójść do kina, a im szybciej się zabiorą, tym więcej filmów w kinie będą mieli do wyboru.
                – Magdaleno, co chciałabyś obejrzeć? – zapytała Ola.
                – Skąd mam wiedzieć? Przecież nie mam pojęcia, co grają.
                – Ej, dziewczyny, spokojnie – Filip starał się zapanować nad sytuacją, chcąc, aby wszystko było znacznie prostsze. – Zaraz zobaczymy, co grają i razem wybierzemy coś fajnego.
                – Co powiecie na komedię romantyczną? – zagaiła wesoło Maja.
                – Błagam, dziewczyny, wybierzcie coś, co mogę ja obejrzeć – poprosił jedyny chłopak w paczce. –  Żadnej komedii romantycznej nie zniosę.
                I poszli do kina na komedię, ale nie romantyczną, bawili się wyśmienicie. Zapomnieli o kłótniach czy zazdrości. Mieli przed sobą całe lato. Postanowili umówić się na następny tydzień.




2 komentarze: